Po dłuuuuuuuuuugiej dwumiesięcznej przerwie
w końcu zebrałam się w sobie,
znalazłam trochę czasu
i
postanowiłam dodać napisane jeszcze w roku szkolnym opowiadanie.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Enjoy.
~San
Był piękny, słoneczny dzień. Taemin z zadowoleniem na twarzy pospiesznie maszerował korytarzami lotniska. "Tak! Nareszcie się stąd wyrwę!" myślał z podekscytowaniem. Jakieś dwa tygodnie temu rozpoczęły się wakacje, a wszyscy jego znajomi już zdążyli powyjeżdżać i zostawili go biednego samiutkiego jak palec. Kiedy już całkowicie stracił nadzieję i skazał tegoroczne dwa miesiące wolności na straty, jego najlepszy przyjaciel Kibum zaprosił go do swojego domku na obrzeżach Londynu. Nadarzyła się wprost idealna okazja do wyrwania się z okowów samotności i spędzenia czasu z tym kolorowym wariatem, z którym nie ma szans na nudę. Nawet fakt, że samolot ma dwu i pół godzinne opóźnienie nie zepsuł mu humoru. Maknae nareszcie dotarł do bramek. Oddał swój bagaż, przeszedł, a urządzenie zaczęło świecić i piszczeć jak szalone. Cofnął się, zdjął biżuterię, pasek, buty i przeszedł jeszcze raz. Sytuacja powtórzyła się już kilkakrotnie, a jej główny bohater zaczynał tracić cierpliwość.
- Zróbcie coś z tą kupą złomu do cholery! - krzyknął kiedy jego położenie całkowicie wytrąciło go z równowagi.
- Zawołajcie szefa zanim ten nadgorliwiec nam się tu rozpłacze. - zadrwił jeden z ochroniarzy mierząc rozzłoszczonego Lee od stóp do głów. A w nim wręcz się gotowało. Zacisnął pięści tak mocno, że kostki całkowicie zbielały. Jego nastawienie diametralnie się zmieniło kiedy GO zobaczył. W ich kierunku zmierzał korytarzem średniego wzrostu, przystojny, umięśniony mężczyzna o ciemnych włosach i zniewalającym uśmiechu. Taemin poczuł jak miękną mu kolana.
- Co jest chłopcy? - zapytał wesoło, jak wywnioskował maknae z plakietki, Kim Jonghyun. "Chłopcy" przybliżyli mu sytuację. Kim spojrzał na Taemina, który stał jak zaczarowany i wpatrywał się w niego. W oczach dinozaura pojawił się niebezpieczny błysk.
- Chodź ze mną słodziutki - rzucił i ruszył przed siebie. Zaczekał aż Tae nadgoni i wskazał mu ręką drzwi z napisem "szef ochrony". Młodszy posłusznie wszedł do pomieszczenia. Oparł się o biurko i z niecierpliwością czekał na rozwój wydarzeń. Jonghyun mierzył go pożądliwym wzrokiem. Przejrzał jego dokumenty udając, że myśli choć trochę o swojej pracy.
- No... słyszałem, że sprawiasz problemy. - rzucił robiąc krok w stronę biurka. Lee spojrzał na niego prowokująco.
- Nawet gdyby... - zawiesił na moment głos. Kim cały czas się do niego zbliżał - ...to co?
Jong oparł dłonie o biurko tak, że maknae znalazł się w potrzasku. Ich twarze niemal się stykały.
- Za bycie niegrzecznym należy się kara - wyszeptał starszy prosto do jego ucha.
- Jestem gotów ponieść konsekwencje. - wymruczał Taemin ponętnym głosem wsuwając kolano między nogi Jonghyuna. Ten uśmiechnął się drapieżnie. Nachylił się do niego. Wsunął dłoń w jego długie, lśniące włosy. Drażnił skórę na jego szyi wydmuchiwanym z ust powietrzem, aż w końcu zaczął ją całować. Przysunął się bliżej. Tae masował kolanem jego krocze. Powoli osunął się w tył kładąc się na biurku. Starszy zdjął z niego koszulkę i językiem zaczął pieścić sutki. Wsunął dłoń pod bieliznę młodszego. Masował jego krocze. Z ust Lee co chwilę wyrywał się cichy jęk. Nagle wstał, odepchnął partnera od siebie i klęknął przed nim. Pospiesznie rozpiął i zsunął mu z bioder spodnie. Nie tracąc ani chwili wziął jego penisa do ust i zaczął go ssać. Kim chwycił go za głowę i kierował jej ruchami. Oboje jęczeli i pomrukiwali.
- Twoje jęki są takie podniecające chłopczyku. - wysapał Jonghyun po czym chwycił go za ramiona i postawił go na nogach. - Chcę ich usłyszeć więcej Taemin.
Słysząc to Lee rozebrał się od pasa w dół i oparł łokcie o biurko wypinając się zachęcająco tyłek do porządnie już napalonego Blinga. Ten chwycił go za biodra i bez tracenia czasu na jakiekolwiek przygotowania wszedł w Tae do samego końca. Od razu trafił we właściwy punkt. Ciało jego partnera wygięło się w łuk. Maknae kryknął i zacisnął palce na brzegu biurka. Chyba jeszcze nigdy nie było mu tak dobrze, choć przyjemność mieszała się z bólem. Na przemian krzyczał i jęczał ile sił w płucach. Paznokciami zrobił na blacie 10 podłużnych śladów. Kim jeździł mu dłonią po plecach przyprawiając go o dreszcze. Przewrócił go na plecy.
- Chcę patrzeć na twoją twarz, jest taka piękna. - wyznał gładząc go po brzuchu.
- Ja... och! Już za chwilę... - nie dokończył Taemin. Doszedł z imieniem Jonghyuna na ustach. Ten spełnił się zaraz po nim. Oboje trwali chwilę w bezruchu próbując uspokoić oddechy. Ubrali się, posprzątali demolkę, którą zrobili w biurze Blinga, stanęli na przeciw siebie i spojrzeli sobie w oczy.
- Więc... czy przeszedłem odprawę? - zapytał makae trzymając usta tuż przy uchu swojego rozmówcy.
- Zdecydowanie tak. - odparł Jjong i zrobił coś niespodziewanego. Przyciągnął młodszego do siebie i pocałował go czule. Na policzkach Tae pojawił się rumieniec. Starszy wsunął mu w dłoń karteczkę.
- Zadzwoń do mnie jak już wrócisz z tego Londynu. - powiedział Bling, po czym pocałował go w czoło.
- Nie mogę się już doczekać tego powrotu hyung - wymruczał Taemin i przejechał nosem po szyi Kima. Już chciał ponownie zatracić się w smaku jego ust kiedy...
- Hej marzycielu! - z transu wyrwał go stanowczy głos Joghyuna - Rusz się, samolot nie będzie na ciebie czekał.
Maknae zarumieniony spuścił wzrok starając się ukryć swoją erekcję. Zabrał bagaż i swoje drobiazgi i ruszył w stronę odpowiedniego wyjścia. Przy starcie oplatał tęsknym wzrokiem budynek lotniska. Westchnął z zawodem.
- A mogło być tak pięknie...