Uhuhu lecimy z czwartą częścią.
Co prawda obiecałam, że napiszę coś w weekend, ale tak trochę mi nie wyszło, wybaczcie. :<
Nie wiem czy ktokolwiek oprócz moich znajomych to czyta.
W sumie, czy to aż takie ważne?
Zawsze mogę pisać dla samej siebie.
Chociaż, miło byłoby pisać dla kogoś.
Mam nadzięję, że gdzieś tam jesteście. XDDD
Zawsze możecie mi dać znak, że tak i zostawić komentarz. ^-^
Byłabym wdzięczna ;^;
Miłego czytania Shawolsy <33
~San
<Minho>
Usiadłem koło Taemina. Spojrzał się na mnie rzucając mi przelotny uśmiech. To chyba dobry znak, prawda? Cały czas dręczyła mnie myśl, czy swoim ostatnim zachowaniem czegoś nie zaprzepaściłem. Czy stosunki między nami pozostaną takie same? Z jednej strony wolałbym, żeby coś się ruszyło, ale co będzie, jeśli ruszy się w tą złą stronę? Jeśli mój mały Tae zacznie mnie unikać albo... Nie zniósł bym tego. Poczułem nagły atak paniki. Przerażonym wzrokiem patrzyłem w swój talerz wyobrażając sobie coraz to czarniejsze scenariusze.
<Taemin>
Wszyscy wokół stołu stale się uśmiechali, rozmawiali o... nawet nie wiem czym. Co jakiś czas ktoś próbował włączyć mnie do rozmowy, ale bez powodzenia. Przytakiwałem tylko co jakiś czas nie chcąc zachowywać się niegrzecznie i starałem się choć trochę śledzić tok rozmów. Nie było to łatwe, bo w mojej głowie toczyła się wojna. Wszystko o czym myślałem zdawało się być takie oczywiste i proste. Nie mogłem jednak uwierzyć, by w rzeczywistości mogło takie być. Bo czy nie byłoby to zbyt piękne? Miłość mojego życia, będąca jednocześnie jednym z moich najlepszych przyjaciół, wykonuje niespodziewanie pierwsze kroki w moją stronę. I to jakie kroki. Przecież każdy z tych kroków jest taki szczery i przejrzysty. Dlaczego więc ciągle szukałem sobie wymówek i problemów? Jakiejś dziury w tej wspaniałej całości? Spojrzałem na Minho. Wpatrywał się w jedzenie przed sobą, ale praktycznie nic z niego nie ruszył. Dziwne, przecież dostał to, co lubi najbardziej. Wyraz jego twarzy nie wskazywał na nic dobrego. Był wyraźnie zmartwiony, a może nawet przestraszony i coś go dręczyło. Zaniepokoiło mnie to. Poczułem nieodpartą chęć zaradzenia temu, co dzieje się teraz w jego głowie. Chciałem zobaczyć jego piękny uśmiech i chciałem, żeby był on tylko i wyłącznie moją zasługą. Przysunąłem się do niego niepozornie tak, aby nikt inny tego nie zauważył. Wziąłem głęboki oddech i położyłem dłoń na jego udzie. Zaczekałem, aż na mnie spojrzy, a kiedy to zrobił obdarzyłem go najpiękniejszym uśmiechem na jaki mnie było stać. Nachyliłem się do niego korzystając z nieuwagi reszty zespołu.
- Co się dzieje Min? Chcesz pogadać? - szepnąłem mu do ucha ściskając lekko jego udo.
- Bardzo chętnie, ale... może nie tutaj? - odpowiedział pytaniem na pytanie i wstał od stołu. Podziękował za posiłek i skierował się w stronę schodów. Wstałem zaraz po nim.
- Dzięki za śniadanie umma. - rzuciłem w stronę Key wdzięcznie się uśmiechając.
- Ale... ale prawie nic nie zjedliście..! - zdążył tylko kzyknąć Kibum zanim oboje z Minho zniknęliśmy na piętrze.
<Minho>
Wszedłem do swoje... ekhm naszego pokoju i usiadłem na łóżku czekając, aż Taemin do mnie dołączy. Chwilę potem chłopak pojawił się w drzwiach. Zamykając je za sobą wszedł do pomieszczenia. Wydawał się być nieco onieśmielony swoim położeniem, ale bardzo starał się, żebym tego nie zauważył. Urocze.
- To... co się dzieje hyung? Byłeś jakiś dziwny przy śniadaniu... - zaczął rozmowę siadając obok mnie, bardzo blisko.
- No więc... martwię się o... o nas. - Tae z początku siedział z opuszczoną głową, ale na dźwięk mojego głosu uniósł ją spoglądając mi w oczy. W jego oczach zabłysnął lekki niepokój. Patrzył na mnie jak dziecko obawiające się, że za chwilę zostanie za coś ukarane. Przejechałem dłonią po jego policzku wplatając mu ją w te piękne, rudawe włosy do ramion. Przełknął nerwowo ślinę, ale nie wyglądał jakby chciał uciec. Znowu siedział i był gotów poddać się moim decyzjom. Pytanie: czy podejmę właściwe?
- Widzisz... ja... nie bardzo wiem jak powiedzieć ci to, co powinienem był ci powiedzieć już dawno. Boję się, że... zaszkodziłbym naszej przyjaźni, a to... to by mnie zabiło. Nie chcę cię stracić... - kontynuowałem ze strachem w sercu, które teraz waliło jak szalone. Tak długo odwlekałem tą rozmowę. Teraz już nie ma odwrotu.
- Min... Co próbujesz mi powiedzieć? - zapytał łapiąc mnie za rękę. Bardzo starał się dodać mi otuchy niecierpliwie wyczekując mojej wypowiedzi. Był chyba równie przejęty, co ja, a to dobry znak. Prawda..?
- Ja... - przerwałem bojąc się tych jakże ostatecznych i nieodwracalnych słów, które mogły na zawsze odmienić moje życie - Kocham cię Minnie. Nie jak przyjaciela czy brata. Kocham cię jak osobę, z którą chce się spędzać każdą wolną chwilę, którą chce się całować i powtarzać jej jak bardzo jest dla nas ważna. I... jak bardzo nie potrafimy bez niej żyć.
Chłopak patrzył na mnie w milczeniu. Chyba jeszcze nigdy dotąd nie bałem się tak, jak w tej chwili. W jego oczach pojawiły się łzy. Spływały mu po policzkach jedna po drugiej znacząc na nich mokre ścieżki. Matko boska, co ja narobiłem ?!
- Minnie przepraszam, ja...
<Taemin>
Nie pozwoliłem mu skończyć. Przylgnąłem do niego całym ciałem zamykając mu usta swoimi. Tak długo na to czekałem, od tak dawna tego pragnąłem i tym właśnie pocałunkiem starałem się mu to pokazać. To, jak bardzo jego słowa były trafne również co do moich uczuć. To jak szalenie jestem w nim zakochany. Minho objął mnie w biodrach przyciągając do siebie jeszcze bliżej i kładąc się na łóżku. Wsunąłem mu ręce pod koszulkę czując pod palcami jego umięśniony brzuch. Chłopak obrócił się tak, że teraz to ja znajdowałem się pod nim. Oblewał moją szyję namiętnymi pocałunkami jednocześnie podsuwając mój top coraz wyżej i wyżej, aż w końcu całkowicie się go pozbył. Jęknąłem czując jego język na swoim brzuchu. Był tuż przy moim pasku kiedy nagle wrócił do mojej twarzy. Splótł palce naszych dłoni razem ograniczając nieco moją swobodę ruchów. Spojrzał mi głęboko w oczy. Z każdej komórki jego ciała promieniowała do mnie miłość. Cudowne uczucie.
- Czy to jest to, czego pragniesz najdroższy? - zapytał składając delikatny, niewinny pocałunek na mojej szyji.
- Pragnę tylko ciebie. - odpowiedziałem.
<Minho>
Na to czekałem. Na pozwolenie. Zapewnienie, że jeśli w końcu przestanę się hamować nie zrobię nic złego. Zdjąłem koszulkę. Młody patrzał na mnie jak na smakowity kąsek. Dosłownie pożerał mnie wzrokiem pełnym pożądania. Przez myśl przemknęło mi pytanie: ile razy wyobrażał sobie wieczorami właśnie tą chwilę? Ale nie zadałem go na głos. Nie chciałem kazać dłużej czekać mojemu partnerowi. Pocałowałem go długo i namiętnie. Potem jego szyję... i klatkę piersiową... i umięsniony, płaski brzuch... aż dotarłem do jego spodni. Pozbyłem się ich prędko razem z bielizną. Teamin był już bardzo pobudzony. Uniosłem brew z uśmiechem mówiącym "not bad". Chłopak zarumienił się przykrywając twarz poduszką.
- Jesteś piękny, nie zasłaniaj się. Pobudź mnie swoją twarzą kochanie.. - szepnąłem mu do ucha.
- Krępuję się.. - wymamrotał powoli odsuwając jaśka od swojej buzi. Chwyciłem go za brodę i pocałowałem, po czym obdażyłem go ciepłym uśmiechem, aby dodać mu otuchy. Podziałało. Chłopak odzyskał trochę pewności siebie. Nachyliłem się nad jego, teraz już całkowicie sterczącą i nabrzmiałą, męskością. Wziąłem ją delikatnie do ust powoli zjeżdżając głową coraz niżej.
<Taemin>
Z moich ust wymknął się jęk. Po całym ciele przebiegł mi dreszcz przyjemności. Minho zaczął szybciej poruszać głową. Jego język doprowadzał mnie do szaleństwa.
Gdzie on się tego nauczył? - pomyślałem wydając z siebie kolejne jęki. Były coraz głośniejsze i częstsze. Nie mogłem się opanować. Było mi tak dobrze. A świadomość, że oddaję się osobie, którą kocham i, która kocha mnie dodawała przyjemności. Minho nie pozwolił mi dojść. Otarł kciukiem usta, po czym ściągnął swoje spodnie i bieliznę. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Kiwnąłem głową na tak. W tym momencie poczułem w sobie jego palec. Potem kolejny i kolejny. Poruszał nimi raz szybciej raz wolniej starając się jak najlepiej mnie przygotować i rozciągnąć. Po jakiejś minucie byłem gotowy. Żabol wszedł we mnie ostrożnie, starając się zadać mi jak najmniej bólu. Poruszał się we mnie gładko i rytmicznie. Próbowałem nie krzyczeć zbyt głośno, aby chłopcy nas nie usłyszeli. Ale to nie było takie proste. Moje ciało wiło się i wyginało, było poza moją kontrolą. Teraz to Minho nad nim panował i robił ze mną co tylko chciał.
<Minho>
Czułem się wspaniale. Nie tylko na ciele, ale i na duchu. Szczerze? Wyobrażałem sobie to WIELE razy, ale żadne z moich marzeń nie dorasta do pięt rzeczywistości, w której się teraz znajdowałem. Jęki Taemina podniecały mnie jeszcze bardziej, niż zdążyło to już zrobić jego ciało. Miałem nadzieję, że jest mu równie dobrze, co mi albo nawet lepiej. Że nad bólem przeważa przyjemność. Tak bardzo nie chciałem sprawiać mu jakichkolwiek cierpień. Pragnąłem, aby to był jego najlepszy pierwszy raz jaki tylko mógł sobie wyobrazić. Kręcił mnie fakt, że jestem pierwszy, że to właśnie mnie zaufał i powierzył swoje ciało.
- Min... jestem już blisko... - wymruczał między jękami Tae. Nie zdążyłem mu odpowiedzieć. Doszedłem pierwszy, a on zaraz po mnie. Opadłem na łóżko koło niego. Chłopak przysunął się do mnie dysząc i wtulił się w moje ramię. Objąłem go i ucałowałem w czoło.
- Kocham cię maleńki - szepnąłem. Mimo, że powiedziałem mu to już wcześniej, wciąż odczuwałem delikatny niepokój. Przecież mi nie odpowiedział, czyż nie? Z drugiej strony zamiast odpowiedzi otrzymałem pocałunek, co powinno dać mi jasno do zrozumienia, że... on mnie też? Boże, dlaczego ja zawsze muszę mieć takie rozkminy?
- Ja ciebie też. - usłyszawszy te trzy, wydawałoby się tak niepozorne, słowa odetchnąłem z ulgą. Pocałowałem go po raz kolejny delektując się smakiem jego pełnych, miękkich usteczek. Maknae mruknął z zadowoleniem.
- To... co teraz z nami będzie..? - zapytał.
~Tak Oliwciak w końcu ich przeruchałam! To espeszjali for ju <3 Pewnie i tak znowu dostanę zjebę typu "jak możesz kończyć w takim momencie skurwielu?!" XDDD loffffffffff