poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Listy do cz...ytelników xD

A-więc-tak.
Dzisiaj na niemieckim mnie natchnęło. W końcu. Czekałam na to z utęsknieniem, bo ostatnio moja wena, wyobraźnia i tajemnicza otchłań chorych pomysłów szwankowały i nie chciały nic z siebie wyrzucać. No w każdym razie zaczęłam tworzyć na tej nieszczęsnej lekcji niemieckiego. Postaram się skończyć jak najszybciej. Mam nadzieję, że do czasu aż napiszę i zamieszczę opowiadanie na blogu znajdzie się na nie kilka napaleńców. Byłoby miło xD Co by tu jeszcze... Zastanawiam się czy brnąć dalej w "Kumpli". W sumie mamy za sobą dopiero cztery części, ale nie bardzo wiem co dalej. Oczywiście jeżeli okaże się, że są osoby, które łakną ciągu dalszego, to coś się na pewno w mojej głowie wykluje. Ale. Muszę wiedzieć czy są takowe osoby. A więc zapytanie do Was:
Czy chcecie kolejnych części kumpli?
Fajnie by było gdybyście napisali w komentarzach. Jeśli komentarze się nie pojawią będę musiała sama zadecydować... ;^;  Jeśli jednak postanowicie zostawić dla mnie wiadomość, że chcecie ciąg dalszy obiecuję, że wyskrobię dla Was coś dłuższego i z jakimś zwrotem akcji co by nie było nudno. Także ten. Ode mnie to by było na tyle. Jak na ten raz. Zaglądajcie do mnie, komentujcie i czerpcie przyjemność z mojej twórczości. Ya.
~San


Totalnie nie ogarniam o co tu chodzi, ale to urocze xD
Ońju low forewer <3




wtorek, 16 kwietnia 2013

Kumple cz.4

Uhuhu lecimy z czwartą częścią.
Co prawda obiecałam, że napiszę coś w weekend, ale tak trochę mi nie wyszło, wybaczcie. :<
Nie wiem czy ktokolwiek oprócz moich znajomych to czyta.
W sumie, czy to aż takie ważne?
Zawsze mogę pisać dla samej siebie. 
Chociaż, miło byłoby pisać dla kogoś.
Mam nadzięję, że gdzieś tam jesteście. XDDD
Zawsze możecie mi dać znak, że tak i zostawić komentarz. ^-^
Byłabym wdzięczna ;^;
Miłego czytania Shawolsy <33
~San




<Minho>
Usiadłem koło Taemina. Spojrzał się na mnie rzucając mi przelotny uśmiech. To chyba dobry znak, prawda? Cały czas dręczyła mnie myśl, czy swoim ostatnim zachowaniem czegoś nie zaprzepaściłem. Czy stosunki między nami pozostaną takie same? Z jednej strony wolałbym, żeby coś się ruszyło, ale co będzie, jeśli ruszy się w tą złą stronę? Jeśli mój mały Tae zacznie mnie unikać albo... Nie zniósł bym tego. Poczułem nagły atak paniki. Przerażonym wzrokiem patrzyłem w swój talerz wyobrażając sobie coraz to czarniejsze scenariusze. 

<Taemin>
Wszyscy wokół stołu stale się uśmiechali, rozmawiali o... nawet nie wiem czym. Co jakiś czas ktoś próbował włączyć mnie do rozmowy, ale bez powodzenia. Przytakiwałem tylko co jakiś czas nie chcąc zachowywać się niegrzecznie i starałem się choć trochę śledzić tok rozmów. Nie było to łatwe, bo w mojej głowie toczyła się wojna. Wszystko o czym myślałem zdawało się być takie oczywiste i proste. Nie mogłem jednak uwierzyć, by w rzeczywistości mogło takie być. Bo czy nie byłoby to zbyt piękne? Miłość mojego życia, będąca jednocześnie jednym z moich najlepszych przyjaciół, wykonuje niespodziewanie pierwsze kroki w moją stronę. I to jakie kroki. Przecież każdy z tych kroków jest taki szczery i przejrzysty. Dlaczego więc ciągle szukałem sobie wymówek i problemów? Jakiejś dziury w tej wspaniałej całości? Spojrzałem na Minho. Wpatrywał się w jedzenie przed sobą, ale praktycznie nic z niego nie ruszył. Dziwne, przecież dostał to, co lubi najbardziej. Wyraz jego twarzy nie wskazywał na nic dobrego. Był wyraźnie zmartwiony, a może nawet przestraszony i coś go dręczyło. Zaniepokoiło mnie to. Poczułem nieodpartą chęć zaradzenia temu, co dzieje się teraz w jego głowie. Chciałem zobaczyć jego piękny uśmiech i chciałem, żeby był on tylko i wyłącznie moją zasługą. Przysunąłem się do niego niepozornie tak, aby nikt inny tego nie zauważył. Wziąłem głęboki oddech i położyłem dłoń na jego udzie. Zaczekałem, aż na mnie spojrzy, a kiedy to zrobił obdarzyłem go najpiękniejszym uśmiechem na jaki mnie było stać. Nachyliłem się do niego korzystając z nieuwagi reszty zespołu. 
- Co się dzieje Min? Chcesz pogadać? - szepnąłem mu do ucha ściskając lekko jego udo. 
- Bardzo chętnie, ale... może nie tutaj? - odpowiedział pytaniem na pytanie i wstał od stołu. Podziękował za posiłek i skierował się w stronę schodów. Wstałem zaraz po nim.
- Dzięki za śniadanie umma. - rzuciłem w stronę Key wdzięcznie się uśmiechając.
- Ale... ale prawie nic nie zjedliście..! - zdążył tylko kzyknąć Kibum zanim oboje z Minho zniknęliśmy na piętrze.

<Minho>
Wszedłem do swoje... ekhm naszego pokoju i usiadłem na łóżku czekając, aż Taemin do mnie dołączy. Chwilę potem chłopak pojawił się w drzwiach. Zamykając je za sobą wszedł do pomieszczenia. Wydawał się być nieco onieśmielony swoim położeniem, ale bardzo starał się, żebym tego nie zauważył. Urocze. 
- To... co się dzieje hyung? Byłeś jakiś dziwny przy śniadaniu... - zaczął rozmowę siadając obok mnie, bardzo blisko. 
- No więc... martwię się o... o nas. - Tae z początku siedział z opuszczoną głową, ale na dźwięk mojego głosu uniósł ją spoglądając mi w oczy. W jego oczach zabłysnął lekki niepokój. Patrzył na mnie jak dziecko obawiające się, że za chwilę zostanie za coś ukarane. Przejechałem dłonią po jego policzku wplatając mu ją w te piękne, rudawe włosy do ramion. Przełknął nerwowo ślinę, ale nie wyglądał jakby chciał uciec. Znowu siedział i był gotów poddać się moim decyzjom. Pytanie: czy podejmę właściwe? 
- Widzisz... ja... nie bardzo wiem jak powiedzieć ci to, co powinienem był ci powiedzieć już dawno. Boję się, że... zaszkodziłbym naszej przyjaźni, a to... to by mnie zabiło. Nie chcę cię stracić... - kontynuowałem ze strachem w sercu, które teraz waliło jak szalone. Tak długo odwlekałem tą rozmowę. Teraz już nie ma odwrotu. 
- Min... Co próbujesz mi powiedzieć? - zapytał łapiąc mnie za rękę. Bardzo starał się dodać mi otuchy niecierpliwie wyczekując mojej wypowiedzi. Był chyba równie przejęty, co ja, a to dobry znak. Prawda..?
- Ja... - przerwałem bojąc się tych jakże ostatecznych i nieodwracalnych słów, które mogły na zawsze odmienić moje życie - Kocham cię Minnie. Nie jak przyjaciela czy brata. Kocham cię jak osobę, z którą chce się spędzać każdą wolną chwilę, którą chce się całować i powtarzać jej jak bardzo jest dla nas ważna. I... jak bardzo nie potrafimy bez niej żyć. 
Chłopak patrzył na mnie w milczeniu. Chyba jeszcze nigdy dotąd nie bałem się tak, jak w tej chwili. W jego oczach pojawiły się łzy. Spływały mu po policzkach jedna po drugiej znacząc na nich mokre ścieżki. Matko boska, co ja narobiłem ?!
- Minnie przepraszam, ja... 

<Taemin>
Nie pozwoliłem mu skończyć. Przylgnąłem do niego całym ciałem zamykając mu usta swoimi. Tak długo na to czekałem, od tak dawna tego pragnąłem i tym właśnie pocałunkiem starałem się mu to pokazać. To, jak bardzo jego słowa były trafne również co do moich uczuć. To jak szalenie jestem w nim zakochany. Minho objął mnie w biodrach przyciągając do siebie jeszcze bliżej i kładąc się na łóżku. Wsunąłem mu ręce pod koszulkę czując pod palcami jego umięśniony brzuch. Chłopak obrócił się tak, że teraz to ja znajdowałem się pod nim. Oblewał moją szyję namiętnymi pocałunkami jednocześnie podsuwając mój top coraz wyżej i wyżej, aż w końcu całkowicie się go pozbył. Jęknąłem czując jego język na swoim brzuchu. Był tuż przy moim pasku kiedy nagle wrócił do mojej twarzy. Splótł palce naszych dłoni razem ograniczając nieco moją swobodę ruchów. Spojrzał mi głęboko w oczy. Z każdej komórki jego ciała promieniowała do mnie miłość. Cudowne uczucie. 
- Czy to jest to, czego pragniesz najdroższy? - zapytał składając delikatny, niewinny pocałunek na mojej szyji. 
- Pragnę tylko ciebie. - odpowiedziałem. 

<Minho>
Na to czekałem. Na pozwolenie. Zapewnienie, że jeśli w końcu przestanę się hamować nie zrobię nic złego. Zdjąłem koszulkę. Młody patrzał na mnie jak na smakowity kąsek. Dosłownie pożerał mnie wzrokiem pełnym pożądania. Przez myśl przemknęło mi pytanie: ile razy wyobrażał sobie wieczorami właśnie tą chwilę? Ale nie zadałem go na głos. Nie chciałem kazać dłużej czekać mojemu partnerowi. Pocałowałem go długo i namiętnie. Potem jego szyję... i klatkę piersiową... i umięsniony, płaski brzuch... aż dotarłem do jego spodni. Pozbyłem się ich prędko razem z bielizną. Teamin był już bardzo pobudzony. Uniosłem brew z uśmiechem mówiącym "not bad". Chłopak zarumienił się przykrywając twarz poduszką. 
- Jesteś piękny, nie zasłaniaj się. Pobudź mnie swoją twarzą kochanie.. - szepnąłem mu do ucha.
- Krępuję się.. - wymamrotał powoli odsuwając jaśka od swojej buzi. Chwyciłem go za brodę i pocałowałem, po czym obdażyłem go ciepłym uśmiechem, aby dodać mu otuchy. Podziałało.  Chłopak odzyskał trochę pewności siebie. Nachyliłem się nad jego, teraz już całkowicie sterczącą i nabrzmiałą, męskością. Wziąłem ją delikatnie do ust powoli zjeżdżając głową coraz niżej. 

<Taemin>
Z moich ust wymknął się jęk. Po całym ciele przebiegł mi dreszcz przyjemności. Minho zaczął szybciej poruszać głową. Jego język doprowadzał mnie do szaleństwa. 
Gdzie on się tego nauczył? - pomyślałem wydając z siebie kolejne jęki. Były coraz głośniejsze i częstsze. Nie mogłem się opanować. Było mi tak dobrze. A świadomość, że oddaję się osobie, którą kocham i, która kocha mnie dodawała przyjemności. Minho nie pozwolił mi dojść. Otarł kciukiem usta, po czym ściągnął swoje spodnie i bieliznę. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Kiwnąłem głową na tak. W tym momencie poczułem w sobie jego palec. Potem kolejny i kolejny. Poruszał nimi raz szybciej raz wolniej starając się jak najlepiej mnie przygotować i rozciągnąć. Po jakiejś minucie byłem gotowy. Żabol wszedł we mnie ostrożnie, starając się zadać mi jak najmniej bólu. Poruszał się we mnie gładko i rytmicznie. Próbowałem nie krzyczeć zbyt głośno, aby chłopcy nas nie usłyszeli. Ale to nie było takie proste. Moje ciało wiło się i wyginało, było poza moją kontrolą. Teraz to Minho nad nim panował i robił ze mną co tylko chciał. 

<Minho>

Czułem się wspaniale. Nie tylko na ciele, ale i na duchu. Szczerze? Wyobrażałem sobie to WIELE razy, ale żadne z moich marzeń nie dorasta do pięt rzeczywistości, w której się teraz znajdowałem. Jęki Taemina podniecały mnie jeszcze bardziej, niż zdążyło to już zrobić jego ciało. Miałem nadzieję, że jest mu równie dobrze, co mi albo nawet lepiej. Że nad bólem przeważa przyjemność. Tak bardzo nie chciałem sprawiać mu jakichkolwiek cierpień. Pragnąłem, aby to był jego najlepszy pierwszy raz jaki tylko mógł sobie wyobrazić. Kręcił mnie fakt, że jestem pierwszy, że to właśnie mnie zaufał i powierzył swoje ciało. 
- Min... jestem już blisko... - wymruczał między jękami Tae. Nie zdążyłem mu odpowiedzieć. Doszedłem pierwszy, a on zaraz po mnie. Opadłem na łóżko koło niego. Chłopak przysunął się do mnie dysząc i wtulił się w moje ramię. Objąłem go i ucałowałem w czoło. 
- Kocham cię maleńki - szepnąłem. Mimo, że powiedziałem mu to już wcześniej, wciąż odczuwałem delikatny niepokój. Przecież mi nie odpowiedział, czyż nie? Z drugiej strony zamiast odpowiedzi otrzymałem pocałunek, co powinno dać mi jasno do zrozumienia, że... on mnie też? Boże, dlaczego ja zawsze muszę mieć takie rozkminy? 
- Ja ciebie też. - usłyszawszy te trzy, wydawałoby się tak niepozorne, słowa odetchnąłem z ulgą. Pocałowałem go po raz kolejny delektując się smakiem jego pełnych, miękkich usteczek. Maknae mruknął z zadowoleniem. 
- To... co teraz z nami będzie..? - zapytał. 





~Tak Oliwciak w końcu ich przeruchałam! To espeszjali for ju <3 Pewnie i tak znowu dostanę zjebę typu "jak możesz kończyć w takim momencie skurwielu?!" XDDD loffffffffff

sobota, 13 kwietnia 2013

Gdzie się podziały misiaczki? :c

Hejoooo !
Z przykrością stwierdzam, że nikt nie wchodzi na mojego bloga. 
Jest mi przykro.
Smuteczek :cc
W ten weekend postaram się coś stworzyć.
Bądźcie cierpliwi proszę.
Mam nadzięję, że będzie Was przybywać koteczki.
Czekam na Was.
Ya <3
~San

Na zachętę piękna niunia: 


Taeś was kocha aw ^-^

wtorek, 2 kwietnia 2013

Wyjazd pod namioty.


Nasze piękne niunie <3
Bez zbędnych wstępów:
zaczynamy!
Miłego czytania :3
I pamiętajcie:
post przeczytany = komentarz zostawiony <3



Key z zadowoleniem na twarzy pakował rzeczy do torby. Mimo, iż chłopcy jechali pod namioty tylko na jedną noc lista "niezbędnych" do wyprawy rzeczy divy zdawała się nie mieć końca. Chłopak nareszcie skończył pakowanie kiedy usłyszał nieśmiałe pukanie do drzwi.
- Proszę! - niemal wyśpiewał melodyjnym głosem. Humor zdecydowanie mu dopisywał i odkąd tylko otworzył tego ranka oczy towarzyszyło mu przyjemne uczucie podekscytowania. Do pokoju, dziwnie niepewnym krokiem, wszedł Jonghyun. 
- Gotowy do wyprawy? - zapytał radośnie się uśmiechając. Raper nie od razu mu odpowiedział. Przez dłuższą chwilę stał i przyglądał się dinozaurowi. "Jest taki przystojny" przeszło mu przez myśl. Sekundę po wypowiedzeniu tych słów w głowie do chłopaka dotarło co właściwie one oznaczały. Zmieszał się, spuścił wzrok, a na policzki wypłynął mu rumieniec. 
-J-jasne, że jestem gotowy. - wyjąkał starając się zachować twarz. Podszedł do łóżka i z trudem dźwignął swoją wypchaną po brzegi torbę. Natychmiast ugiął się pod jej ciężarem. Widząc to Jong zaśmiał się uroczo i pomógł Kibumowi wyręczając go z niesienia bagażu. "Taki uroczy.." mruknął pod nosem mając złudną nadzieję, że chłopak tego nie usłyszał. Jednak młodszy słyszał doskonale i jeszcze bardziej się zaczerwienił. 
- Dzięki hyung.. - wymamrotał nieśmiało siląc się na czarujący uśmiech.
- Nie ma sprawy słodziaku. -odpowiedział Jonghyun stawiając szczególny akcent na ostatnie słowo po czym ruszył w stronę drzwi. Kibum stał jeszcze przez chwilę na środku pokoju z szeroko otwartą ze zdziwienia buzią, ale kiedy zorientował się jak głupio musi teraz wyglądać otrząsnął się i również wyszedł z domu. 

*
Podróż samochodem trwała jakieś dwie i pół godziny. Zniecierpliwiony Key co chwilę marudził i wymyślał coraz to nowe problemy. "Gorąco mi, otwórz okno; zamknij to okno, bo mi wieje; daleko jeszcze..?; pić mi się chce; zrobimy postój?" i tak w kółko. Jonghyunowi jednak ani trochę to nie przeszkadzało, a uśmiech nie schodził z jego ślicznej twarzy. Nie uszło to uwadze młodszego. "Co on taki wesoły" pytał się co jakiś czas w głowie, ale jakoś nie mógł wypowiedzieć tego na głos. Za każdym razem kiedy kierowca spoglądał w jego stronę nieśmiało spuszczał wzrok albo wpatrywał się w krajobraz za szybą. Nie mógł rozgryźć ani jego, ani siebie. 
- Tyyyyłek mnie boliiiii od tego siedzenia - zajęczał po raz kolejny Key.
- Hmm... to niedobrze... Chodź, usiądziesz mi na kolanach, obojgu nam będzie wygodniej. A może wolałbyś, żebym ci to i owo pomasował co..? - odrzekł Jonghyun z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i prowokującym błyskiem w oczach. Widząc rumieniec na policzkach swojego rozmówcy dodał:
- Spoko Kibummie, żartowałem. Chociaż... - zakończył zwracając wzrok  z powrotem na drogę, od której przed momentem skutecznie odrywały go piękne oczy jego pasażera. Na myśl o nim westchnął jakby ze smutkiem i mocniej zacisnął ręce na kierownicy. 

*
Kiedy w końcu dojechali na miejsce reszta zespołu już na nich czekała. Podczas gdy Jonghyun męczył się z wypakowywaniem z bagażnika pięciu toreb  naraz, Key rozglądał się z zaciekawieniem po najbliższej okolicy. Na prawo od obozowiska, które powolii zaczynało powstawać znajdowała się mała plaża tuż obok jeziora. Nie daleko od namiotów wyrastał niewiadomej wielkości lasek. Kibum wzdrygął się na myśl o tym miejscu po zmierzchu. Jak okiem sięgnąć wokół nie było śladu żywego ducha. Idealnie.

*
Wieczór nastał dość szybko. Przy wesołych rozmowach, kilku piwach i ładnej pogodzie czas płynął nieubłaganie. Koło 1:30 Minho i Taemin pożegnali się ze wszystkimi i udali się do swojego namiotu pod pretekstem zmęczenia. Żabol szedł ramię w ramię z maknae trzymając dłoń na jego pośladku i szepcząc mu do ucha. Na ten widok Jonghyun uśmiechnął się zadziornie do Key. Chłopak odwzajemnił uśmiech delikatnie przygryzając wargę. 
- Może.. przeniesiemy się na plażę..? - zaproponował ponętnym głosem Jog chwytając Kibuma za rękę. Ten postanowił nie sprzeczać się dłużej ze sobą i całkowicie poddał się jego urokowi. Żadne z nich nie było pijane, ale mimo to po drodze lekko kołysało im się w głowach. Usiedli na miękkim piasku, bardzo blisko siebie. Rozmawiali przez kilka minut o jakiś pierdołach śmiejąc się i co chwilę niby przypadkiem dotykając się. W pewnym momencie nastała cisza. Nie była niezręczna, ale dało się w niej wyczuć rosnące seksualne napięcie. Chłopcy spojrzeli sobie w oczy. Raper nieśmiało położył dłoń na udzie swojego hyunga. Zbliżył się do niego jeszcze bardziej i spuścił wzrok nagle zawstydzony. Przypływ odwagi niestety prędko go opuścił. Jong spojrzał na niego oczami pełnymi dzikiego pożądania. Z trudem powstrzymywał się od rzucenia się na przyjaciela. Wciąż nie miał pewności czy mu wolno. Mometalnie przestało go to obchodzić. Ujął Key za podbródek zbliżając jego twarz do swojej. Zmniejszył odległość między nimi do zera muskając usta Kibuma. Z początku niepewnie i delikatnie, jednak kiedy tylko młodszy rozchylił wargi zaczęli namiętny taniec języków. Raper jechał dłonią w górę wzdłuż uda swojego partnera. Delikatnie musnął okolice jego przyrodzenia wsuwając mu dłoń pod koszulkę. 
- Bummie... - wysapał Jonhyun między pocałunkami czując, że w jego spodniach zrobiło się ciaśniej. Nie wytrzymał. Powalił divę na ziemię i zdarł z niego koszulkę. Pocałunkami zaznaczył drogę od jego szyji, przez brzuch, aż do spodenek młodego, których pozbył się razem z bielizną  używając jedynie zębów. Spojrzał na sterczącą przed nim nabrzmiałą męskość, która okazała się większa, niż się tego spodziewał. Nachylił się z uśmiechem spoglądając na Kibuma. Kiedy ten kiwnął mu przyzwalająco głową przejechał po jego członku językiem od dołu do góry na końcu biorąc do ust samą jego główkę. Jong droczył się tak trochę ze swoim partnerem po czym w końcu wziął jego całego penisa do buzi. Ssał go poruszając głową w górę i w dół. Przyspieszył słysząc narastające jęki Key. Były one muzyką dla jego uszu. Chłopak wplutł palce w jego ciemne włosy. 
- J-Jjongi ja.. zaraz chyba.. - nie dokończył. Jego ciało wygięło się w łuk. Wytrysnął prosto w usta swojego hyunga. Ten szybko połknął wszystko i usiadł okrakiem na Kibumie ocierając kciukiem pozostałości spermy ze swojej dolnej wargi. 
- Gotowy na dalszą zabawę? - zapytał dino prowokująco spoglądając na swojego partnera. 
- O tak.. - ponętnie szepnął mu do ucha Key i przygryzł je delikatnie. Po chwili chłopak został obrócony na brzuch. Stał na czworakach wypinając się zachęcająco do Jonga.(tak będzie go brał na pieska, a co! xD) 
- Dalej skarbie, pokaż mi co potrafisz! - niemal krzyknął nie mogąc się już doczekać tego, co miało nastąpić. Starszy chwycił młodszego za biodra i wszedł w niego bez żadnego przygotowania. Chłopak krzyknął z początku czując niesamowity ból, jednak już po kilku minutach wił się przed swoim hyungiem z rozkoszy. Jęczał coraz to bardziej i głośniej wbijając palce w piasek. Jonghyun posuwał go coraz szybciej i głębiej sapiąc przy tym ciężko. Nachylił się i, nie zaprzestając poprzedniej czynności, zaczął jeździć ręką po przyrodzeniu Key. Raper doszedł po raz kolejny nie mogąc wytrzymać takiego natężenia pieszczot. Jeszcze nigdy nie czuł się tak wspaniale. Widząc, że jego partner nie zdążył się spełnić pomógł mu dłonią. Oboje opadli w końcu na plecy wyczerpani swoją "zabawą". Kibum oparł głowę na klatce piersiowej dinozaura.
- Bummie..? - zaczął nieśmiało Jonghyun.
- Tak Jjongi..? - odprał chłopak spoglądając na niego.
- Ja... no wiesz... chciałem ci powiedzieć, że... kocham cię maleńki i... jesteś dla mnie wszystkim.. - dokończył Jong przymykając oczy jakby spodziewał się uderzenia. Zamiast tego poczuł ciepłe wargi divy na swoich. 
- Ja ciebie też kocham wiesz? Zdaje mi się, że zawsze tak było. - usłyszał cichy szept przy swoim uchu. Chłopcy leżeli na plaży dopóki Kibum nie zasnął w ramionach swojego ukochanego. Ten wziął go wtedy na ręce i zaniósł do ich wspólnego namiotu. 

*
Nazajutrz chłopcy postanowili, że będą razem. Wszyscy ucieszyli się na tą wiadomość, a Onew dorzucił: "Wiedziałem, że tak będzie! No wiedziałem!". Pod wieczór zadowoleni przyjaciele, i więcej niż przyjaciele, wrócili do swoich domów.