wtorek, 2 kwietnia 2013

Wyjazd pod namioty.


Nasze piękne niunie <3
Bez zbędnych wstępów:
zaczynamy!
Miłego czytania :3
I pamiętajcie:
post przeczytany = komentarz zostawiony <3



Key z zadowoleniem na twarzy pakował rzeczy do torby. Mimo, iż chłopcy jechali pod namioty tylko na jedną noc lista "niezbędnych" do wyprawy rzeczy divy zdawała się nie mieć końca. Chłopak nareszcie skończył pakowanie kiedy usłyszał nieśmiałe pukanie do drzwi.
- Proszę! - niemal wyśpiewał melodyjnym głosem. Humor zdecydowanie mu dopisywał i odkąd tylko otworzył tego ranka oczy towarzyszyło mu przyjemne uczucie podekscytowania. Do pokoju, dziwnie niepewnym krokiem, wszedł Jonghyun. 
- Gotowy do wyprawy? - zapytał radośnie się uśmiechając. Raper nie od razu mu odpowiedział. Przez dłuższą chwilę stał i przyglądał się dinozaurowi. "Jest taki przystojny" przeszło mu przez myśl. Sekundę po wypowiedzeniu tych słów w głowie do chłopaka dotarło co właściwie one oznaczały. Zmieszał się, spuścił wzrok, a na policzki wypłynął mu rumieniec. 
-J-jasne, że jestem gotowy. - wyjąkał starając się zachować twarz. Podszedł do łóżka i z trudem dźwignął swoją wypchaną po brzegi torbę. Natychmiast ugiął się pod jej ciężarem. Widząc to Jong zaśmiał się uroczo i pomógł Kibumowi wyręczając go z niesienia bagażu. "Taki uroczy.." mruknął pod nosem mając złudną nadzieję, że chłopak tego nie usłyszał. Jednak młodszy słyszał doskonale i jeszcze bardziej się zaczerwienił. 
- Dzięki hyung.. - wymamrotał nieśmiało siląc się na czarujący uśmiech.
- Nie ma sprawy słodziaku. -odpowiedział Jonghyun stawiając szczególny akcent na ostatnie słowo po czym ruszył w stronę drzwi. Kibum stał jeszcze przez chwilę na środku pokoju z szeroko otwartą ze zdziwienia buzią, ale kiedy zorientował się jak głupio musi teraz wyglądać otrząsnął się i również wyszedł z domu. 

*
Podróż samochodem trwała jakieś dwie i pół godziny. Zniecierpliwiony Key co chwilę marudził i wymyślał coraz to nowe problemy. "Gorąco mi, otwórz okno; zamknij to okno, bo mi wieje; daleko jeszcze..?; pić mi się chce; zrobimy postój?" i tak w kółko. Jonghyunowi jednak ani trochę to nie przeszkadzało, a uśmiech nie schodził z jego ślicznej twarzy. Nie uszło to uwadze młodszego. "Co on taki wesoły" pytał się co jakiś czas w głowie, ale jakoś nie mógł wypowiedzieć tego na głos. Za każdym razem kiedy kierowca spoglądał w jego stronę nieśmiało spuszczał wzrok albo wpatrywał się w krajobraz za szybą. Nie mógł rozgryźć ani jego, ani siebie. 
- Tyyyyłek mnie boliiiii od tego siedzenia - zajęczał po raz kolejny Key.
- Hmm... to niedobrze... Chodź, usiądziesz mi na kolanach, obojgu nam będzie wygodniej. A może wolałbyś, żebym ci to i owo pomasował co..? - odrzekł Jonghyun z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i prowokującym błyskiem w oczach. Widząc rumieniec na policzkach swojego rozmówcy dodał:
- Spoko Kibummie, żartowałem. Chociaż... - zakończył zwracając wzrok  z powrotem na drogę, od której przed momentem skutecznie odrywały go piękne oczy jego pasażera. Na myśl o nim westchnął jakby ze smutkiem i mocniej zacisnął ręce na kierownicy. 

*
Kiedy w końcu dojechali na miejsce reszta zespołu już na nich czekała. Podczas gdy Jonghyun męczył się z wypakowywaniem z bagażnika pięciu toreb  naraz, Key rozglądał się z zaciekawieniem po najbliższej okolicy. Na prawo od obozowiska, które powolii zaczynało powstawać znajdowała się mała plaża tuż obok jeziora. Nie daleko od namiotów wyrastał niewiadomej wielkości lasek. Kibum wzdrygął się na myśl o tym miejscu po zmierzchu. Jak okiem sięgnąć wokół nie było śladu żywego ducha. Idealnie.

*
Wieczór nastał dość szybko. Przy wesołych rozmowach, kilku piwach i ładnej pogodzie czas płynął nieubłaganie. Koło 1:30 Minho i Taemin pożegnali się ze wszystkimi i udali się do swojego namiotu pod pretekstem zmęczenia. Żabol szedł ramię w ramię z maknae trzymając dłoń na jego pośladku i szepcząc mu do ucha. Na ten widok Jonghyun uśmiechnął się zadziornie do Key. Chłopak odwzajemnił uśmiech delikatnie przygryzając wargę. 
- Może.. przeniesiemy się na plażę..? - zaproponował ponętnym głosem Jog chwytając Kibuma za rękę. Ten postanowił nie sprzeczać się dłużej ze sobą i całkowicie poddał się jego urokowi. Żadne z nich nie było pijane, ale mimo to po drodze lekko kołysało im się w głowach. Usiedli na miękkim piasku, bardzo blisko siebie. Rozmawiali przez kilka minut o jakiś pierdołach śmiejąc się i co chwilę niby przypadkiem dotykając się. W pewnym momencie nastała cisza. Nie była niezręczna, ale dało się w niej wyczuć rosnące seksualne napięcie. Chłopcy spojrzeli sobie w oczy. Raper nieśmiało położył dłoń na udzie swojego hyunga. Zbliżył się do niego jeszcze bardziej i spuścił wzrok nagle zawstydzony. Przypływ odwagi niestety prędko go opuścił. Jong spojrzał na niego oczami pełnymi dzikiego pożądania. Z trudem powstrzymywał się od rzucenia się na przyjaciela. Wciąż nie miał pewności czy mu wolno. Mometalnie przestało go to obchodzić. Ujął Key za podbródek zbliżając jego twarz do swojej. Zmniejszył odległość między nimi do zera muskając usta Kibuma. Z początku niepewnie i delikatnie, jednak kiedy tylko młodszy rozchylił wargi zaczęli namiętny taniec języków. Raper jechał dłonią w górę wzdłuż uda swojego partnera. Delikatnie musnął okolice jego przyrodzenia wsuwając mu dłoń pod koszulkę. 
- Bummie... - wysapał Jonhyun między pocałunkami czując, że w jego spodniach zrobiło się ciaśniej. Nie wytrzymał. Powalił divę na ziemię i zdarł z niego koszulkę. Pocałunkami zaznaczył drogę od jego szyji, przez brzuch, aż do spodenek młodego, których pozbył się razem z bielizną  używając jedynie zębów. Spojrzał na sterczącą przed nim nabrzmiałą męskość, która okazała się większa, niż się tego spodziewał. Nachylił się z uśmiechem spoglądając na Kibuma. Kiedy ten kiwnął mu przyzwalająco głową przejechał po jego członku językiem od dołu do góry na końcu biorąc do ust samą jego główkę. Jong droczył się tak trochę ze swoim partnerem po czym w końcu wziął jego całego penisa do buzi. Ssał go poruszając głową w górę i w dół. Przyspieszył słysząc narastające jęki Key. Były one muzyką dla jego uszu. Chłopak wplutł palce w jego ciemne włosy. 
- J-Jjongi ja.. zaraz chyba.. - nie dokończył. Jego ciało wygięło się w łuk. Wytrysnął prosto w usta swojego hyunga. Ten szybko połknął wszystko i usiadł okrakiem na Kibumie ocierając kciukiem pozostałości spermy ze swojej dolnej wargi. 
- Gotowy na dalszą zabawę? - zapytał dino prowokująco spoglądając na swojego partnera. 
- O tak.. - ponętnie szepnął mu do ucha Key i przygryzł je delikatnie. Po chwili chłopak został obrócony na brzuch. Stał na czworakach wypinając się zachęcająco do Jonga.(tak będzie go brał na pieska, a co! xD) 
- Dalej skarbie, pokaż mi co potrafisz! - niemal krzyknął nie mogąc się już doczekać tego, co miało nastąpić. Starszy chwycił młodszego za biodra i wszedł w niego bez żadnego przygotowania. Chłopak krzyknął z początku czując niesamowity ból, jednak już po kilku minutach wił się przed swoim hyungiem z rozkoszy. Jęczał coraz to bardziej i głośniej wbijając palce w piasek. Jonghyun posuwał go coraz szybciej i głębiej sapiąc przy tym ciężko. Nachylił się i, nie zaprzestając poprzedniej czynności, zaczął jeździć ręką po przyrodzeniu Key. Raper doszedł po raz kolejny nie mogąc wytrzymać takiego natężenia pieszczot. Jeszcze nigdy nie czuł się tak wspaniale. Widząc, że jego partner nie zdążył się spełnić pomógł mu dłonią. Oboje opadli w końcu na plecy wyczerpani swoją "zabawą". Kibum oparł głowę na klatce piersiowej dinozaura.
- Bummie..? - zaczął nieśmiało Jonghyun.
- Tak Jjongi..? - odprał chłopak spoglądając na niego.
- Ja... no wiesz... chciałem ci powiedzieć, że... kocham cię maleńki i... jesteś dla mnie wszystkim.. - dokończył Jong przymykając oczy jakby spodziewał się uderzenia. Zamiast tego poczuł ciepłe wargi divy na swoich. 
- Ja ciebie też kocham wiesz? Zdaje mi się, że zawsze tak było. - usłyszał cichy szept przy swoim uchu. Chłopcy leżeli na plaży dopóki Kibum nie zasnął w ramionach swojego ukochanego. Ten wziął go wtedy na ręce i zaniósł do ich wspólnego namiotu. 

*
Nazajutrz chłopcy postanowili, że będą razem. Wszyscy ucieszyli się na tą wiadomość, a Onew dorzucił: "Wiedziałem, że tak będzie! No wiedziałem!". Pod wieczór zadowoleni przyjaciele, i więcej niż przyjaciele, wrócili do swoich domów. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz