No to kontynuujemy moją pierwszą wieloczęściówkę.
Bez zbędnego gadania
zapraszam Was do przeczytania.
Oby się podobało.
Miłej lektury, komentujcie :33
~San
<Minho>
Po chwili zastanowienia otworzył usta i nie powiedział absolutnie nic. Cisza dudniła mi w uszach, a serce zamarło. Sekundy dłużyły mi się w nieskończoność. "Co ja narobiłem, co ja narobiłem, co ja narobiłem?!" powtarzałem sobie w głowie w kółko i w kółko. Bałem się.
<Taemin>
Chciałem do niego iść. I to bardzo. Miałem wrażenie, że przyciąga mnie do niego jakaś niewiarygodnie ogromna siła. Ale nie miałem pojęcia co mógłbym powiedzieć i czy w ogóle należało coś powiedzieć. Czy oczekiwał odpowiedzi na niezadane pytanie? Nie mogąc znaleźć odpowiednich słów i kłócąc się w myślach ze sobą o to, czy takowe istnieją postanowiłem działać. Podniosłem się do pozycji siedzącej dosłownie na moment przysiadając na brzegu swojego łóżka. Każdy najdrobniejszy dźwięk wydawał mi się potwornie głośny. Serce waliło mi jak oszalałe, a ciałem zawładnęły dreszcze. "Opanuj się człowieku." skarciłem się w głowie za swoje reakcje. Powoli, lękliwie podszedłem do łóżka Minho. Chłopak odchylił kołdrę i uśmiechnął się do mnie w sposób, który dodał mi otuchy. Wskoczyłem na miejsce koło niego. Chciałem być bardzo blisko i jednocześnie jak najdalej od niego. Jego bliskość strasznie mnie onieśmielała i sprawiała, że traciłem zmysły. "Jak się zachować? Co robić?" gorączkowo powtarzałem te pytania w myślach. Min, jakby potrafił w nich czytać, przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej i objął pozwalając mi ułożyć głowę na swojej boskiej klacie. Byłem zadowolony ze swojego położenia. Zastanawiałem się czy hyung słyszy jak bardzo w tym momencie moje serce pragnie wyskoczyć mi z klatki piersiowej. Oby nie... Chociaż z drugiej strony chciałem, żeby wiedział. Było by o wiele łatwiej gdyby Żabol wiedział absolutnie wszystko co powinienem mu powiedzieć. Niestety niektóre słowa uparcie grzęzły mi w gardle przy próbie ich wypowiedzenia. Z każdą myślą o wyznaniu mu swoich uczuć ogarniał mnie cholerny strach. Nienawidziłem tego tak bardzo. Moje trudne myśli były bardziej męczące, niż się spodziewałem. Otulony ramionami ukochanego, ogrzewany jego ciepłem i uspokajany przyspieszonym biciem jego serca zasnąłem z delikatnym uśmiechem na ustach. Nie zdążyłem nawet powiedzieć mu dobranoc...
<Minho>
Nie rozmawialiśmy, sam nie za bardzo wiedziałem co mógłbym powiedzieć, toteż Taemin mometalnie zasnął w moich objęciach. To znaczy, że czuje się przy mnie bezpieczny. Dodałem sobie punkt w kategorii "Kroki w stronę związku z Taeminem.". Nie od razu poszedłem spać. Przez jakiś czas leżałem tylko wpatrując się we wtulonego w mój tors chłopaka. Myśli miałem spokojniejsze, serce zwolniło tempo i powoli zaczynałem się robić senny. Pomyślałem sobie, że skoro nie udał mi się pocałunek, to przynajmniej tyle na dzisiaj osiągnąłem. Czy to mało? Wydaje mi się, że nie. Z pozytywnym nastawieniem na "lepsze jutro" w końcu zamknąłem oczy i po kilku minutach już spałem.
<Taemin>
Ostrożnie otworzyłem oczy. Poranne słońce mnie raziło. Z niezadowoleniem odwróciłem twarz chowając ją w... klatce piersiowej Minho?! W jednej chwili przypomniałem sobie gdzie się znajduję i jak to się stało. Nie mogłem się sobie nadziwić. Ja, nie kto inny tylko ja, naprawdę się na to zdecydowałem? Mam nawet lepsze pytanie: Min, mój Min, naprawdę sam mi to zaproponował? Trudno mi było w to uwierzyć chociaż rzeczywistość mówiła sama za siebie. W sumie, to byłem nawet zadowolony. To musiało coś znaczyć. W najgorszym przypadku okaże się, że mam jakieś urojenia i był to zwykły przyjacielski gest. Ale tak serio: czy normalni kumple, między którymi nic nie ma śpią ze sobą w jednym łóżku? No chyba nie. Z jakże życiowych przemyśleń wyrwało mnie zaspane pomrukiwanie Żabola. Nagle poczułem strach, nie wiedziałem jak mam się zachować.
<Minho>
Teoretycznie budząc się koło kumpla, w którym jestem zakochany powinienem być zdezorientowany i tym podobne, ale wbrew wszelkiej logice poczułem dziwny przypływ pewności siebie. Uśmiechnąłem się promiennie do obserwującego mnie z lekkim niepokojem Tae.
- Dzieńdobry słoneczko. - powiedziałem całując go w czoło. Chłopak był wyraźnie zaskoczony, ale nie widziałem po nim, żeby choć trochę się zgorszył. Wręcz przeciwnie - podobało mu się to. Zachęcony brakiem oporu z jego strony objąłem go w biodrach i obróciłem się na bok tak, aby być z nim twarzą w twarz. Nerwowo przełknął ślinę, ale nie zrobił absolutnie nic, aby mi przerwać czekając na ciąg dalszy moich poczynań. "Teraz albo nigdy!" pomyślałem. Ująłem Taemina za podbródek zbliżając jego twarz do swojej. Moje usta już prawie spoczywały na jego kiedy...
- Ekhem.. - usłyszałem z okolicy drzwi do naszego pokoju. Maknae mruknął z niezadowoleniem. Zarejestrowałem to w głowie. W wejściu stał Jonghyun i przyglądał się nam z debilnym zadowoleniem na twarzy opierając się o framugę.
- Nie chciałbym wam... eee... preszkadzać, ale Key poprosił mnie, żebym zawołał was na śniadanie. Bardzo mu zależy na wspólnych posiłkach, a ja nie potrafię mu odmówić... to znaczy... no w każdym razie chodźcie. - powiedział Jong mieszając się odrobinę.
- Już idziemy. - rzuciłem mu w odpowiedzi pokazując mu znaczącym gestem, żeby wyszedł. Kiedy to zrobił wróciłem wzrokiem do Taemina.
<Taemin>
I znowu ktoś nam przerwał. Tak bardzo nienawidziłem Jonga w tej chwili. Patrzyłem Minho w oczy nie wiedząc czego mam się spodziewać, ale bardzo mnie to ciekawiło. Cała ta sytuacja mnie zaintrygowała i coraz bardziej zaczynałem się zastanawiać co tak właściwie się między nami dzieje.
- To co... idziemy na to śniadanie? - zapytał raper wyrywając mnie z zamyślenia.
- T-tak jasne.. - odpowiedziałem i nieśmiało spuściłem wzrok przygryzając wargę. Poczułem jak Min łapie mnie za podbródek i zmusza, abym na niego spojrzał. Po sekundach oczekiwania poczułem szybki, ale czuły pocałunek na swoich ustach. Był to dosłownie całus, ale wstrząsnął całym moim ciałem i umysłem. Dotyk ust Minho został mi w pamięci jeszcze długo po tym, jak poszedł pod prysznic, a ja zasiadłem przy stole z niczego nieświadomą resztą zespołu.



.jpg)

