No to jedziemy z tym koksem :3
<Minho>
... kiedy drzwi od łazienki otworzyły się i stanął w nich nie kto inny tylko Onew. Automatycznie odsunęliśmy się od siebie z Taeminem. 'O, dzięki za przerwanie chwili, na którą czekałem miesiącami, i która pewnie nie prędko się powtórzy. Wielkie dzięki.' pomyślałem.
- Hej chłopaki, jak wam idzie? Widzę, że nie bardzo. Ale spoko mam dla was dobrą wiadomość: postanowiliśmy z chłopakami, że darujemy sobie sprzątanie i pójdziemy na miasto, także zbierajcie się. Za 10 minut wychodzimy. - powiedziawszy to Dubu wyszedł i zostawił nas samych. Doskonale wiedziałem, że przerwany nastrój się znowu nie pojawi, a piękna, wymarzona chwila odeszła bezpowrotnie. Przynajmniej narazie. Zastanawiało mnie jedno. Dlaczego Tae się nie odsunął, pozwalał mi na to? Przecież gdyby też nie chciał zrobiłby inaczej prawda? Spojrzałem na niego. Przez moment przyglądałem się jego ślicznym oczkom próbując wyczytać z nich coś, co mogłoby mi w teraz pomóc. Cokolwiek. Ale zobaczyłem w nich tylko uśmiech, który chwilę potem pojawił się na jego twarzy.
- To co, idziemy z nimi czy będziemy tu tak stać jak ostatni loserzy? - zapytał. Przechodząc koło mnie musnął moją dłoń swoją. Jego dotyk był dla mnie zawsze wyjątkowym dozaniem. Nawet tak przelotny i "niewinny". Musiał to zrobić celowo. Musiał. Wierzyłem w to z całych sił.
<Taemin>
Szedłem sobie wesoło jak gdyby nigdy nic. Jednak w mojej głowie działo się ogromne COŚ. Serce do tej pory waliło mi jak oszalałe, jakby próbowało wyskoczyć z mojej piersi. Co to właściwie było? I co najważniejsze: czy to coś ważnego znaczyło? Może to była tylko chwila słabości ze strony Minho? A może miałem coś na twarzy i się po prostu na to zagapił? Odruchowo przetarłem dłonią oba policzki i czoło. Spojrzałem na rękę, ale na całe szczęście nie było na niej ani śladu jakiegoś ciała obcego. Uff... Czyli to jednak nie to... Pogrążony w myślach wpadłem na Key.
- Hah hej dzieciaku, uważaj jak chodzisz. - zaśmiał się i poczochrał moje włosy.
- Wybacz umma zamyśliłem się. Słuchaj... - odparłem niepewnie - mogę cię o coś zapytać?
- Oczywiście, że możesz, zawsze i wszędzie. - rzekł z uśmiechem.
- Bo widzisz... jest taki kolega...
- Dobra dobra "kolego" lepiej od razu mów co CIĘ trapi. - od razu mnie przejrzał. Jak on to robi? Tak strasznie tego nieawidziłem. Niby wiedziałem, że mogę mu powiedzieć wszystko, ale jak można zareagować na wiadomość, że twój kumplel zakochał się w twoim jeszcze innym kumplu?
- No bo ja... ja się zakochałem.. w... - nie mogło mi to przejść przez gardło. Bałem się.
- Aaaw moje maleństwo się zakochało? No już gadaj w kim! - Kibum podskoczył z podekscytowaniem w miejscu klaszcząc w dłonie.
- Csiii nie tak głośno - uspokajałem go z obawą, że ktoś mógł to usłyszeć - No więc ja... zakochałem się w.. ekhem... w Minho.. - dokończyłem wreszcie zdanie przymykając oczy i podkulając się nieco jakbym miał zaraz dostać w łeb za to, co powiedziałem. Ale nic takiego nie nastąpiło. Diva uśmiechnął się tylko znacząco spoglądając najpierw na Minho, potem znowu na mnie. Nie powiedział ani słowa.
- A co to niby miało znaczyć? - byłem zdezorientowany.
- Wyznaj mu swoje uczucia. Nie pożałujesz. - rzucił raper na odchodnym. Jego słowa brzmiały mi w głowie przez resztę dnia.
- Hah hej dzieciaku, uważaj jak chodzisz. - zaśmiał się i poczochrał moje włosy.
- Wybacz umma zamyśliłem się. Słuchaj... - odparłem niepewnie - mogę cię o coś zapytać?
- Oczywiście, że możesz, zawsze i wszędzie. - rzekł z uśmiechem.
- Bo widzisz... jest taki kolega...
- Dobra dobra "kolego" lepiej od razu mów co CIĘ trapi. - od razu mnie przejrzał. Jak on to robi? Tak strasznie tego nieawidziłem. Niby wiedziałem, że mogę mu powiedzieć wszystko, ale jak można zareagować na wiadomość, że twój kumplel zakochał się w twoim jeszcze innym kumplu?
- No bo ja... ja się zakochałem.. w... - nie mogło mi to przejść przez gardło. Bałem się.
- Aaaw moje maleństwo się zakochało? No już gadaj w kim! - Kibum podskoczył z podekscytowaniem w miejscu klaszcząc w dłonie.
- Csiii nie tak głośno - uspokajałem go z obawą, że ktoś mógł to usłyszeć - No więc ja... zakochałem się w.. ekhem... w Minho.. - dokończyłem wreszcie zdanie przymykając oczy i podkulając się nieco jakbym miał zaraz dostać w łeb za to, co powiedziałem. Ale nic takiego nie nastąpiło. Diva uśmiechnął się tylko znacząco spoglądając najpierw na Minho, potem znowu na mnie. Nie powiedział ani słowa.
- A co to niby miało znaczyć? - byłem zdezorientowany.
- Wyznaj mu swoje uczucia. Nie pożałujesz. - rzucił raper na odchodnym. Jego słowa brzmiały mi w głowie przez resztę dnia.
<Minho>
Stojąc pod prysznicem usłyszałem trzask drzwi. Maknae musiał być strasznie zmęczony po dzisiejszym dniu, bo chwilę po tym jak wszedł do pokoju rzucił się na łóżko. Pod wpływem nagłej potrzeby zobaczenia go zakręciłem szybko wodę i przewiązałem biały ręcznik na biodrach. Wszedłem do pokoju. Zatrzymałem się stając niemal w rogu jakbym się czegoś bał. Ale czego? Spojrzałem na Tae leżącego na moim łóżku.
<Taemin>
Na widok Minho uderzyła we mnie fala energii niewiadomego pochodzenia. Już nie byłem senny. Zdecydowanie nie. Po jego parującym ciele spływały pojedyncze krople wody. Oplotłem go wzrokiem. Nie mogłem przestać się gapić, był taki seksowny. Poczułem nieodpartą chęć powrócenia do sceny łazienkowej z południa i posmakowania jego pełnych, zachęcających ust. Oczywiście byłem zbyt wielkim tchórzem, żeby po prostu się na niego rzucić. Zamiast tego podniosłem się tylko z jego łóżka.
- Wybacz, już idę do siebie - powiedziałem lękliwie. Co się ze mną działo? Min zaśmiał się i w tym momecie ręcznik niemal zleciał mu z bioder. Zasłoniłem usta dłonią, zrobiło mi się gorąco, a na policzkach pojawił się rumienieć. Widząc to Żabol spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Zawstydzony odwróciłem wzrok.
<Minho>
Założyłem na siebie jedynie spodenki do spania. Nie powiem, że nie zrobiłem tego celowo. Widziałem ukradkowe spojrzenia Tae w moją stronę. Intrygowało mnie to. Niby dawał mi wyraźne znaki, ale... wciąż nie byłem pewien czy dobrze je odczytuję. Położyłem się do łóżka patrząc jak tancerz leży w swoim. Był tak daleko, niemal mnie to bolało. Bardzo chciałem mieć go teraz przy sobie. Móc go przytulić, chronić, opiekować się nim. Światła były pogaszone, jedynie świeczka na jego nocnej szafce rozpraszała odrobinę mrok tak, abym mógł go widzieć. Dzięki ci świeczko. I wtedy do głowy przyszła mi pewna myśl. Wahałem się jakieś 10 minut zanim zdecydowałem się powiedzieć to, co powiedziałem
- Minnie..?
- Tak hyung?
- Chodź do mnie. - mój żołądek zacisnął się w supeł. Z drżeniem serca wyczekiwałem jego reakcji, odpowiedzi. Po chwili zastanowienia otworzył usta i...
C.D.N.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz