Aaaw czyż oni nie są słodcy? <33
No więc zaczynamy wieloczęściówkę.
Mam nadzieję, że będzie się Wam podobać.
PARING: głównie 2MIN, ale Jongkey też gdzieś tam się pojawi.
Saranghaeyo <3
~San
<Taemin>
Z błyskiem w oczach pakowałem swoje rzeczy. Strasznie cieszyłem się na myśl, że będę mieszkał z chłopakami. Zwłaszcza, że przydzielono mi pokój z Minho. Ah Żabol... Zastanawiałem się kiedy to się stało. Kiedy zakochałem się w swoim najlepszym przyjacielu? Wzruszyłem ramionami. Już mi to nie przeszkadzało. Przyzwyczaiłem się, a nawet polubiłem to uczucie. Ale niestety towarzyszyło mu wciąż jedno niewygodne, nurtujące pytanie: czy Min odwzajemniłby moje uczucia? Nie miałem pojęcia. Bardzo chciałem się przekonać, ale bałem się odpowiedzi. Co jeśli by mnie odrzucił, wyśmiał albo gorzej? Zarzuciłem torbę na ramię i zbiegłem po schodach na dół wchodząc do salonu. Mama siedziała i jak gdyby nigdy nic oglądała TV. Jasne. Mnie nie oszuka. Widziałem jej lekko drżące ręce. Znowu pokłóciła się z ojcem, a raczej to ten tyran znowu zrobił jej o coś awanturę. Jego nieobecność tylko to potwierdzała. Dlaczego mama po prostu go nie zostawi? Nie czułem się zbyt dobrze zostawiając ją z tym wszystkim samą, ale musiałem się w końcu usamodzielnić. Chociaż odrobinę. Przecież nie mogę mieszkać z rodzicami całe życie. Podszedłem do niej od tyłu stając za kanapą, na której siedziała. Położyłem rękę na jej ramieniu ściskając je lekko, aby dac mamie znać, że mimo wszystko ma moje wsparcie. Kobieta chwyciłą mnie za dłoń.
- Kocham cię mamo. - powiedziałem całując ją w policzek.
- Ja ciebie też Minnie. - westchnęła - Ja ciebie też...
<Minho>
Siedziałem na kanapie w naszym nowiutkim salonie. Była bardzo wygodna, od razu wiedziałem, że będzię to moje ulubione miejsce w nowym domu. Obserwowałem krzątających się po wszyskich kątach chłopaków. Biegali to wnosząc do pokoi nowe torby, to wpadając na siebie z uśmiechem a ustach. Wszystko było idealnie. Wszyscy byliśmy szczęśliwi z nowego miejsca zamieszkania. Na tym pięknym obrazku brakowało tylko jednej osoby...
- Ugotuję coś dla Tae, pewnie przyjdzie głodny jak zwykle. - powiedział Key jak na przykładną ummę przystało.
-Też coś chcecie? - zapytał po chwili.
- Jasne - odpowiedzieliśmy chórem. Czego jak czego, ale obiadu przyrządzoego przez Kibuma żaden z nas by sobie nie odmówił. Po 10 minutach bezczynnego siedzenia postanowiłem, że zrobię coś produktywnego i pójdę się rozpakować. Wbiegłem po schodach na górę w obu dłoniach trzymając ciężkie torby. Były to ostatnie z tysięcy jakie tu ze sobą przywiozłem. Stałem tyłem do wyjścia wywalając ubrania na łóżko kiedy usłyszałem dźwięk otwierania, a potem zamykania drzwi. Obejrzałem się za siebie i uśmiech od razu wstąpił na moją twarz. Brakujący element się pojawił.
- Hej Minnie! - powiedziałem. Chłopak zmieszał się nieco na mój widok. Był taki uroczy kiedy się stresował.
<Taemin>
Usiadłem na swoim łóżku. Czułem się onieśmielony pięknym uśmiechem Minho. Poczułem jak na moje policzki wypływa rumieniec. Cholera. Dlaczego tak trudno było mi zapanować nad sobą kiedy on był w pobliżu?
- Co tam u twojej mamy? - zapytał. Z moich oczu momentalnie zniknęła cała radość.
- Mój ojciec znowu zrobił jej jakąś awanturę... Dlaczego jestem taką pipą i zwyczajnie się mu nie postawię? - spuściłem głowę. Na materacu ugięło się miejsce koło mnie pod wpływem ciężaru drugiego ciała.
- Przykro mi, że tak się dzieje. - Minho objął mnie ramieniem - Ale nie możesz się obwiniać za to, że nie jesteś bohaterem. Twoja mama sama sobie poradzi, zobaczysz. - dodał po czym ujął mój podbródek i przejechał nosem po moim policzku. Po plecach przebiegł mi drzeszcz. Zrobiło mi się ciepło.
- Zobaczę uśmiech na tej ślicznej buzi czy nie? - zapytał Żabol spoglądając mi w oczy.
- J-jasne. - zająkałem się i uśmiechnąłem niemrawo. Czułem się zawstydzony jego bliskością jednocześnie nie mogąc się nacieszyć chwilą. Min wstał i ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się w progu spoglądając na mnie.
- Chodź na obiad. Twoja umma ugotował go specjalnie dla ciebie.
Na tak dobrą wiadomość od razu wróciło do mnie życie. Byłem głodny jak diabli. Wstałem i wyszedłem za hyungiem obierając kierunek "kuchnia".
<Minho>
Siedzieliśmy przy stole. WSZYSCY NARAZ. Panował "delikatny" haos dopóki lider nas nie uciszył.
- Dobra chłopaki od dzisiaj mieszkamy razem i wszystko ładnie pięknie, ale trzeba się podzielić obowiązkami. Key, Jonghyun: zajmiecie się sprzątaniem kuchni i przygotowywaniem posiłków. Taemin i Minho - wy zaopiekujecie się naszą łazienką, a ja - salonem. A no i oczywiście jest jedna żelazna zasada, za której złamanie karze się śmiercią: NIKT NIE DOTYKA MOICH KURCZAKÓW. - mówiąc to spojrzał po wszystkich groźnie. Staraliśmy się nie roześmiać. Nie wytrzymałem. Onew wrócił wzrokiem do mnie.
- Do roboty ludzie! - krzyknął jeszcze przez chwilę nie spuszczając ze mnie wzroku. Rozeszliśmy się każdy do swoich obowiązków. Szukałem Taemina, a kiedy nigdzie go nie ujrzałem uznałem, że pewnie już urzęduje w łazience. Nie tracąc czasu poszedłem na miejsce pracy. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem maknae wypinającego się prosto w moją stronę. Szukał czegoś w dolnej szafce pod zlewem. Nie ukrywam widok był przyjemny. Stałem jak wryty i wgapiałem się w delikatne ruchy jego zgrabnego i zwinnego tyłeczka. Stałbym tak pewnie jeszcze długo gdyby nie fakt, że młody się odwrócił.
- Na co tak patrzysz? - zapytał poszukując odpowiedzi w moich oczach. Coś mi się wydaje, że dobrze ją znał.
- Ja... yy .. - nie mogłem się wysłowić - Na nic. Zupełnie na nic. Czego tam szukasz? - odparłem po chwili z uśmiechem kiedy już ogarnąłem emocje.
- Usiłowałem znaleźć gabkę ale jej nie widzę. - zaśmiałem się usłyszawszy jego odpowiedź.
- Przecież jest nad tobą głuptasie. - nachyliłem się w jego stronę. Nasze ciała się stykały. Czułem przyśpieszone bicie jego serca kiedy stojąc na palcach ściągałem z półki miękki przedmiot. Powróciłem do mojego normalnego wzrostu nie odsuwając się od Taemina nawet o centymetr. Spojrzał na mnie tymi swoimi szczenięcymi oczętami. Czułem jak moja twarz zbliża się do upragnionego celu: jego różowych, wydatnych usteczek. Tak bardzo chciałem ich posmakować. Tae akgryzł dolną wargę wzmagając moje pożądanie. Byłem już bardzo blisko osiągniecia celu kiedy...
C.D.N.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz