Dobra, w końcu mam czas, więc trzeba się wziąć w garść.
Zainteresowanie blogiem wzrasta i bardzo mnie to cieszy.
Skoro mam dla kogo pisać,
to będę to robić :)
Miłego czytania,
mam nadzieję,
że się Wam spodoba.
~San
<Taemin>
Było już koło północy. Siedziałem na kanapie w salonie pijany, upodlony i jeszcze bardziej pijany. To było takie do mnie nie podobne. Ale ostatnimi czasy przyzwyczaiłem się, że swoim zachowaniem zadziwiam samego siebie. Czułem się źle, źle we własnym ciele. Jakby moja skóra mnie dusiła. W dodatku znałem tego przyczynę. Minho, ah.. mój kochany Minho. Czasami zastanawiałem się czy naprawdę jest taki ślepy i nie widzi, czy może nie chce zobaczyć jak szalenie zakochany w nim jestem. Zapewne to drugie. Bo, ale tak całkowicie szczerze, kto mógłby pokochać takiego nieudacznika jak ja? Ciągle się o coś potykam, jestem wielkim dzieciuchem, nikt nie traktuje mnie poważnie i nie potrafię zawalczyć o sprawy, które są dla mnie najważniejsze, bo jestem tchórzem. To pomyślawszy upiłem kolejny łyk z prawie już pustej butelki po piwie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszędzie walały się moje zielonkawe, opróżnione ze swoich cudownych płynów przyjaciółki. Zaśmiałem się gorzko. I na co mi przyszło? W piątkową noc siedzę sam w domu zachlany, zdołowany i użalający się nad sobą.
- Brawo Taemin, moje gratulacje. Key zapewne byłby z ciebie taaaaki dumny. - powiedziałem do siebie z ironią opadając bezradnie na poduszki za moimi plecami i pokazując światu, że ze mną wygrał.
<Minho>
Kiedy wszedłem do domu nie mogłem uwierzyć własnym oczom. No bo, wzrok niby miałem dobry, ale kiedy ujrzałem zapijaczonego Tae na kanapie już nie byłem pewny czy moje oczy mnie nie oszukują. Rzuciłem plecak gdzieś w kąt nogą zatrzaskując drzwi. Przekręciłem klucz w zamku i ruszyłem przed siebie. Podszedłem do kanapy i postawiłem leżącego na niej chłopaka do pionu. Ledwo trzymał się na nogach, a w moje nozdrza udeżył silny odór alkoholu.
- Minnie coś ty ze sobą zrobił? - zapytałem.
- Oh Min wróciłeś do mnie. Tak się...cieszę, że cię widzę. Tęskniłem za tobą. - odpowiedział czkając co drugie słowo. Staliśmy tak przez ułamek sekundy, gdy nagle maknae stracił równowagę i poleciał prosto na mnie. Zupełnie nie przygotowany na ten "atak" udeżyłem z łomotem o ziemię amortyzując upadek młodego. "Chociaż o tyle dobrze." pomyślałem pocierając obolały tył głowy. Tancerz leżał na mnie i przyglądał mi się bardzo uważnie. W jego oczach widziałem dziki błysk. Oczekiwał czegoś ode mnie, a ja powoli zaczynałem rozumieć. Nagle wszystko stało się dla mnie jasne.
<Taemin>
Wpatrywałem się w niego ledwo mogąc się oprzeć swoim rządzom. Tak bardzo go pragnąłem, a przy tym byłem tak pijany, że zapanowanie nad sobą było nie lada wyzwaniem. Zanim zdążyłem zrobić cokolwiek poczułem jak Min mnie podnosi. W jego oczach zobaczyłem ślady zrozumienia. Czy to możliwe? Czyżby zobaczył w moich oczach to, co tak bardzo chciałem mu przekazać, a bałęm się to zrobić słowami?
- Chodź kochanie nawyższy czas położyć cię spać. - odparł Żabol czułym głosem, a ja nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Chłopak wziął mnie na ręce. Objąłem go za szyję. Przez całą drogę na górę do mojego pokoju gapiłem się na niego. Był taki piękny, taki kochany. Troszczył się o mnie. Położył mnie na łóżku. Chciałem podnieść się do pozycji siedzącej, ale niestety poległem na samym wstępię. Leżałem ani na chwilę nie spuszczając wzroku z mojego ukochanego.
<Minho>
Wpatrywał się tak we mnie tymi swoimi pięknymi oczętami przez cały czas, aż w końcu coś we mnie pękło. Już wiedziałem, wiedziałem doskonale. Tak długo tłumiłem w sobie uczucie, a tymczasem on je odwzajemniał. Wyciągnąłem dłoń w jego stronę i chwyciłem jego twarz. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Młody był taki uroczy. Powoli nachyliłem się do niego ani na chwilę nie tracąc kontaktu wzrokowego. Zatrzymałem się tuż przy jego twarzy ledwo mogąc opanować chęć rzucenia się na niego jak dzikie zwierze.
<Taemin>
Serce waliło mi jak oszalałe. Myśli krążyły tak szybko, że nie mogłem skupić się na jednej. W końcu moją głowę wypełniło marzenie o tych wydatnych, różowych wargach znajdujących się teraz tak blisko moich. "Pocałuj mnie! No zrób to, bo oszaleję!" krzyczała każda komórka mojego ciała, ale usta milczały. Mimo całego spożytego przeze mnie alkoholu wciąż brakowało mi odwagi.
<Minho>
Widziałem jak walczy ze sobą. Nie powiem, podobało mi się, że tak bardzo mnie porząda. Czułem jakby serce miało wyskoczyć z mojej piersi. Po dosłownie sekundzie zebrałem się w sobie.
- Kocham cię Minnie. - wyszeptałem mu do ucha i nie czekając na to, co zrobi czy powie, zmniejszyłem odległość między nami do zera. Jego wargi były miękkie i lekko chłodne od zimnego piwa, które jeszcze nie tak dawno żłopał na dole litrami. Nie stawiał mi żadnego oporu. Od razu odwzajemnił pocałunek i pozwolił, aby mój język złączył się z jego w miłosnym tańcu. Nie mogąc się dłużej powstrzymywać wsunąłem mu rękę za bieliznę. Pieściłem jego męskość doprowadzjąc ją do drgań. Drażniłem się z nim przez chwilę. Jego jęki były muzyką dla moich uszu. Chciałem usłyszeć ich więcej, chciałem usłyszeć jak krzyczy moje imię. Zdjąłem mu spodnie razem z bokserkami i wziąłem jego nabrzmiałego penisa do ust.
<Taemin>
Wplotłem palce w jego włosy. Niemal wiłem się z rozkoszy czując jego zwinny, mokry język. Nie panowałem nad sobą. Moje ciało wyginało się, było poza moją kotrolą. Minho podstawił mi swój palec pod usta.
- Poliż. - powiedział. Kiedy to zrobiłem uśmiechnął się łobuzersko. Przez chwilę nie rozumiałem o co mu chodzi, ale sekundę potem poczułem jego wskazujący w swoim tyłku. Potem dodał kolejny palec i kolejny dochodząc do czterech. Poruszał nimi, a ja czułem ból zmieszany z przyjemnością. Spodobało mi się to uczucie.
- Wejdź we mnie Min. - wysapałem błagająco. Nie czekałem długo na spełnienie mojej prośby.
<Minho>
Nie każąc mojemu kochankowi zbyt długo czekać spełniłem jego prośbę. Wchodziłem w niego wykonując ostrożne i powolne ruchy, aby nie sprawić mu zbyt wielkiego cierpienia. Po chwili jednak zacząłem poruszać się szybciej. Tae jęczał, stękał i wił się pode mną co dodawało mi tylko skrzydeł.
- Minho! Och.. Minho tak! Nie przestawaj proszę! - krzyczał. Uśmiechnąłem się i pocałowałem go w szyję zostawiając na niej kilka malinek.
- Jesteś mój... - szepnąłem mu do ucha na co chłopak mruknął z zadowoleniem.
- Min.. ja ... ja zaraz... Ach! - nie skończył. Doszliśmy oboje, niemal w tym samym momencie. Z zadowoleniem opadliśmy obok siebie na łóżko. Przyciągnąłem Tae do siebie, pocałowałem go w czoło i przytuliłem.
<Taemin>
Leżeliśmy tak razem: ja wtulony w niego, on obejmujący mnie mocno jakby się obawiał, że mu ucieknę. Ale nawet nie przeszło mi to przez myśl. Nie chciałem być nigdzie indziej, już nigdy. Nagle coś mi zaświtało.
- Żabciu ..? - zacząłem niepewnie.
- Hmm?
- Ja... - mimo tego wszystkiego, co zaszło wciąż odczuwałem lekki niepokój przed wyznaniem.
- Też cię kocham Minnie, z całego serca. - powiedział Min nie dając mi skończyć. Słysząc to uśmiechnąłem się błogo i pocałowałem go długo i namiętnie.
<Minho>
Leżeliśmy tak z conajmniej godzinę rozmawiając i całując się co chwilę, aż w końcu moje wyczerpane maleństwo zasnęło mi w ramionach. Niedługo potem ja też zasnąłem czując, że w końcu jestem szczęśliwy.
Następnego ranka obudziłem się prestraszony. "A co jeśli nie będzie pamiętał? Co jeśli wczorajsza noc była tylko skutkiem wypitego przez niego alkoholu?" pytałem siebie w myślach. Moje obawy rozwiały się jak zły sen kiedy Tae obudził się i z uśmiechem na ustach oznajmił, że mnie kocha. Jeszcze nigdy dotąd nie poczułem takiej ulgi. I tak wielkiej miłości.
A tak na koniec i na rozwiązanie wszelkich problemów życiowych,
moje piękne kochanie:

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńawwaww *w*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twój sposób pisania, jest inny i rzadko spotykany ^ ^
OdpowiedzUsuńNaprawdę baaardzo mi się podoba : )
Czekam na więcej !